Dzień dobry.
Dzień dobry.
Odpowiedzi
PRZYWITAJ SIĘ
Witam. Potrzebuje pan czegoś?
Chciałem tylko życzyć dobrego dnia.
Dziękuję! Nie wie pan może, czy w mieście jest jakiś dobry sklep z zabawkami?
Niedługo urodziny Markusa, a w sklepie wielobranżowym są tylko drewniane zabawki.
Marzy mu się rakieta!
Obawiam się, że w pobliżu nie ma żadnych sklepów z zabawkami.
Ech, trudno. Chyba wrócę do sklepu wielobranżowego i wybiorę coś innego.
Wie pan, mówi się, że drewniane zabawki są bezpieczne. Są zrobione z całkowicie naturalnych materiałów i nie uczulają.
Całkowicie naturalnych? Dobre sobie. Zeszłej zimy mojemu znajomemu skończył się węgiel i zaczął marznąć w swoim mieszkaniu...
Musiał palić czym popadło, nawet meblami.
Syn płakał, ale jego drewniany konik też poszedł do pieca.
I ten konik palił się osiem dni! Wyobraża pan to sobie?
Osiem dni zamiast jednego? Brzmi jak świąteczny cud!
Ha! Jestem chemikiem i mogę pana zapewnić, że to brzmi jak szatańska mieszanka parafin!
Wątpię, żeby to było bezpieczne dla dzieci.
No tak... Wygląda na to, że takie koniki mogą okazać się całkiem przydatne zimą...
Może i ma pan rację.
Powrót do wcześniejszych odpowiedzi
ROZMAWIAJ O ZUZANNIE
Panie Krętaczewski, musimy porozmawiać.
Sprawa ma delikatny charakter i dotyczy pańskiej rodziny.
Zamieniam się w słuch.
Niech pan mnie nie pyta skąd to wiem, ale pańska córka, która według Ministerstwa zmarła przy porodzie...
Ona żyje...
Co takiego?! Jakim cudem?!
Nie wiem, czy pomylili się w szpitalu, czy może ktoś zrobił coś potajemnie, ale to prawda...
Pana córka żyje i została zaadoptowana przez inną rodzinę.
Proszę mówić dalej...
Jakimś cudem mieszka w tym budynku. To Zuzia Schimmer.
Klaus Schimmer był u mnie i wygadywał jakieś bzdury... Myślałem, że jest pijany, ale teraz rozumiem, dlaczego tak dziwnie się zachowywał.
I co my mamy teraz zrobić?!
Nie jestem zbyt dobry w takich sprawach, ale uważam, że nie powinien pan działać pochopnie.
Na pana miejscu przemyślałbym to na spokojnie...
Ma pan rację. Muszę pobyć sam na sam z myślami...
Nie wierzę, że Zuzia to nasza mała dziewczynka! Może to dlatego zawsze przypominała mi młodą Luizę...
Poznaliśmy się z żoną, kiedy byliśmy jeszcze dziećmi. Mieszkaliśmy po sąsiedzku, chodziliśmy do tej samej szkoły...
Liczę, że nie będzie pan działał pochopnie, panie Krętaczewski.
Spokojnie, nie zamierzam urządzać scen czy w żaden inny sposób narażać dziecko na traumatyczne przeżycia.
W końcu ma rodziców i bardzo ich kocha... Ma pan rację, to bardzo delikatna sprawa.
ROZMAWIAJ O BYCIU DAWCĄ DLA ZUZANNY
Rozmawiał pan z żoną? Dlaczego nie chce pan, żeby została dawcą?
Rozmawiałem z nią. Bardzo mi przykro, ale nie mogę tak ryzykować jej życiem. Gdybym ja mógł zostać dawcą to byłaby już inna sprawa.
Po prostu nie mogę jej stracić.
Obaj wiemy co się dzieje teraz w szpitalach. Ryzyko, że nie przeżyje operacji, jest wysokie.
Markus nie przeżyłby śmierci matki! Ja zresztą też nie...
Niech pan powie Schimmerowi, że jest mi przykro.
Ale może pan jeszcze ocalić jej życie! Przecież to pańska córka!
Pochowaliśmy ją już dawno temu i poświęciliśmy nasze życia Markusowi.
Trafiła w ręce obcych ludzi i nie oceniam, jakimi byli rodzicami, ale nie zdołali zapewnić jej bezpieczeństwa! A teraz chcą, żebyśmy to my płacili za ich błędy?!
Proszę pana, tutaj chodzi o życie dziecka. Nie mają innych możliwości.
Zapomnij pan o tym! Nie pozwolę na śmierć mojej żony i basta!
ZAPYTAJ, CO SIĘ STAŁO
Wrócił pan! Co się z panem działo?
Tak, wróciłem. To była tylko jakaś głupia pomyłka.
Aresztowali mnie bez słowa wyjaśnienia.
Wygląda na to, że ktoś na mnie doniósł.
Doniósł?
Słyszałem, jak rozmawiali o jakimś donosie. Zatrzymali mnie do wyjaśnienia.
Okazało się, że to były zwykłe oszczerstwa! Chciałbym dowiedzieć się, czyja to sprawka! Straciłem przez to pracę!
Panie Krętaczewski, muszę coś panu powiedzieć...
A nie było powodu, żeby mnie zwolnić! Nazwali to środkiem zapobiegawczym! Że niby nikt na nikogo nie donosi bez powodu! Sukinsyny!
Proszę pana, ja...
Jak mam niby teraz utrzymać rodzinę?!
Niech mnie pan wreszcie posłucha!!!
NO SŁUCHAM!!!
Proszę się uspokoić. Gdy pana nie było, Luiza... Ona poszła do szpitala... Nie przeżyła operacji. Zuzia też nie.
Bardzo mi przykro, ale odeszły...
CO?! Jak mogła mi to zrobić?! Mówiłem jej, że to ryzykowne! Mój Boże... To jest jakiś koszmar... Boże, pozwól mi się obudzić...
Luiza! Moja kochana Luiza! Nie wierzę...
...
A Markus? Co z moim synem?! Proszę mi powiedzieć!
Ministerstwo zabrało go do domu dziecka...
Jakiego domu dziecka?! Przecież wciąż żyję i nie jestem w więzieniu! Jak śmieli mi go odebrać! Muszę go odnaleźć!
Towarzysz Hempf powiedział, że nie może się pan z nim zobaczyć, bo pański wskaźnik lojalności jest zerowy.
Przykro mi to mówić, ale odebrano panu prawa do opieki...
NIE!!! Do diabła z wami! Do diabła z wami wszystkimi! Banda rządowych psów! Smażcie się w piekle!
Jeśli mogę coś...
A idź pan do diabła! Straciłem wszystko! Wszystko! Jednego dnia!
Proszę się do mnie nie zbliżać. Mówię poważnie! Trzymaj się pan z daleka!
ZAPYTAJ, CO SIĘ STAŁO
Proszę pana! Widział pan moją żonę i syna? Czemu nasze mieszkanie stoi puste? Co się stało? Niech mi pan to wyjaśni!
Proszę się uspokoić, panie Krętaczewski. Wszystko panu opowiem.
Luiza odeszła.
Jak to odeszła? Dokąd?
Ma zamiar zabrać waszego syna z domu dziecka. Straciliście prawa do opieki...
Czy ona tu wróci? Co mówiła?
Obawiam się, że nie. Nie chce, żeby pan jej szukał. Nie mam pojęcia, co zamierza dalej...
Co? Dlaczego?!
Wydaje mi się, że żona obwinia pana o śmierć Zuzi...
Do diabła! Ja tylko chciałem chronić swoją rodzinę... Co mam teraz zrobić? Czy jest sens robić cokolwiek? Moja rodzina, całe moje życie... Wszystko zniknęło.
ZAPYTAJ, CO SIĘ STAŁO
Proszę pana! Widział pan moją żonę i syna? Czemu nasze mieszkanie stoi puste? Co się stało? Niech mi pan to wyjaśni!
Proszę się uspokoić, panie Krętaczewski. Wszystko panu opowiem.
Luiza odeszła.
Jak to odeszła? Dokąd? I gdzie jest Markus?
Zabrała go ze sobą.
Czy ona tu wróci? Co mówiła?
Nie chce, żeby pan ich szukał. Nie wiem, dokąd zamierza wyjechać...
Co? Dlaczego?!
Wydaje mi się, że żona obwinia pana o śmierć Zuzi...
Do diabła! Ja tylko chciałem chronić swoją rodzinę... Co mam teraz zrobić? Czy jest sens robić cokolwiek? Moja rodzina, całe moje życie... Wszystko zniknęło.
ZAPYTAJ, CO SIĘ STAŁO
Wrócił pan! Co się z panem działo?
Tak, wróciłem. To była tylko jakaś głupia pomyłka.
Aresztowali mnie bez słowa wyjaśnienia.
Wygląda na to, że ktoś na mnie doniósł.
Doniósł?
Słyszałem, jak rozmawiali o jakimś donosie. Zatrzymali mnie do wyjaśnienia.
Okazało się, że to były zwykłe oszczerstwa! Chciałbym dowiedzieć się, czyja to sprawka! Straciłem przez to pracę!
Panie Krętaczewski, muszę coś panu powiedzieć...
A nie było powodu, żeby mnie zwolnić! Nazwali to środkiem zapobiegawczym! Że niby nikt na nikogo nie donosi bez powodu! Sukinsyny!
Proszę pana, ja...
Jak mam niby teraz utrzymać rodzinę?!
Niech mnie pan wreszcie posłucha!!!
NO SŁUCHAM!!!
Proszę się uspokoić! Gdy pana nie było, Luiza przeszła operację...
Do diabła! Wszystko z nią w porządku?
Tak, operacja się udała. Luiza i Zuzia przeżyły. Ale obawiam się, że mam też złe wieści...
Luiza odeszła.
Jak to odeszła? Dokąd? Kiedy wróci? I gdzie jest Markus?
Zabrała dzieci. I nie chce, żeby pan jej szukał.
Zabrała nasze dzieci? To przecież porwanie!
Nie mogła panu wybaczyć, że zabronił jej pan ratowania Zuzi. Powiedziała, że nie może zostać z człowiekiem, który skazał na śmierć własne dziecko.
To jej słowa. Przykro mi.
Co? Dlaczego?!
Do diabła! Ja tylko chciałem chronić swoją rodzinę... Co mam teraz zrobić? Czy jest sens robić cokolwiek? Moja rodzina, całe moje życie... Wszystko zniknęło.
ROZMAWIAJ O POGODZIE
Widział pan, jaką mamy pogodę?
Pan to nazywa pogodą? Niech pan spojrzy na zewnątrz! Jest brzydko i szaro, jak zawsze...
Ten cholerny dym z fabryki nie chce przepuścić ani odrobiny słońca. Pył węglowy też nie pomaga.
Powrót do wcześniejszych odpowiedzi
ROZMAWIAJ O EUTANAZJI
Słyszał pan o Błogim Śnie?
Tak. Niech pan nikomu nie mówi, ale uważam, że to czyste szaleństwo.
Myśli pan, że to... boli?
Jestem tego pewien! Proszę sobie wyobrazić: człowiek całe życie haruje dla dobra swojego narodu i kraju.
I zamiast zasłużonego szacunku i emerytury, dostaje zastrzyk z trucizną!
Poza tym, patrząc po tym, jak podchodzą do sprawy, wątpię, żeby zostały im jakieś porządne leki.
Wcale bym się nie zdziwił, gdybym się dowiedział, że zamiast szybkiego i bezbolesnego zabiegu serwują starym ludziom powolną śmierć w męczarniach!
...
Niech mnie, przepraszam pana! Słyszałem o pana urodzinach, ale nie połączyłem faktów...
Telewizja jakoś zawsze podaje wiadomości o sprawach, które dzieją się daleko. Sprawach, które nie dotyczą nas i naszych bliskich...
Chciałbym panu pomóc, ale nie wiem jak...
Nie trzeba, panie Krętaczewski. Poradzę sobie z tym.
Powrót do wcześniejszych odpowiedzi
ZAPYTAJ, CO SIĘ STAŁO
Wrócił pan!
Tak, wróciłem. Czy coś się stało? Gdzie są Markus i Luiza?
Podczas gdy pana nie było, musieli znaleźć sposób, żeby wymknąć się policji. To wszystko przez te punkty badania krwi.
O nie! Musieli zrobić badanie?
O ile mi wiadomo, zakazał pan im tego.
Dokładnie tak! Sam pobrałem próbki i sprawdziłem je w laboratorium, w którym pracuje znajomy...
Znalazłem gen zdrajcy w próbkach Luizy i Markusa. Nie przeszliby testu i wysłano by ich do obozu pracy dla wywrotowców.
Co za dureń wymyślił, że mierzenie patriotyzmu na poziomie genetycznym to dobry pomysł? To idiotyzm, a nie nauka!
Znam tylko numer telefonu: 379-974.
Myślę, że ludzie, którzy ukrywają pańską rodzinę, poproszą o coś w zamian.
Mogą prosić, o co tylko chcą! Dzięki Bogu, że są cali i zdrowi! Muszę zadzwonić jak najszybciej. Dziękuję panu!
ZAPYTAJ O LUIZĘ I MARKUSA
Dowiedział się pan, gdzie ukryła się pańska rodzina?
Tak, ale nie ułatwiło mi to życia ani trochę. Proszę pana, oni zostali porwani!
Te sukinsyny trzymają ich jako zakładników!
Mój Boże! Czego chcą od pana?
Nie mam pojęcia... Powiedzieli mi, żebym czekał na dalsze instrukcje.
Nie mogę powiadomić policji, bo jak tylko ich odnajdą, to zrobią im test na gen zdrajcy.
Mam związane ręce. Mogę już tylko czekać i mieć nadzieję, że ci ludzie okażą litość.
Bardzo mi przykro.
ZAPYTAJ O LUIZĘ I MARKUSA
Jakieś wieści o pańskiej rodzinie?
Nie mogę i nie będę z panem o tym rozmawiał...
Odpowiedzi
PRZEKONAJ (-500 punktów autorytetu)
Muszę panu powiedzieć, że czuję się winny. Nie miałem pojęcia, że to się tak skończy. Chciałem tylko pomóc.
Reputacja-500
Nie winię pana. Też nie miałem specjalnie dużego wyboru. Albo ta tak zwana „kryjówka”, albo obóz pracy.
Nie wiem nawet, co gorsze. Ja... muszę robić straszne rzeczy, żeby chronić rodzinę.
Te sukinsyny zmuszają mnie do robienia narkotyków, które potem rozprowadzają po całym kraju.
Nie po to uczyłem się chemii! Ale nie mogę przestać. Jeśli to zrobię, Luiza i Markus zginą!
Ale tak to już jest! Proszę tylko o jedno: niech pan się do tego nie miesza...
Tak mi przykro...
Do diabła z panem! I niech mi pan nie wchodzi w drogę... Jeśli dalej będzie się pan wtrącał, Luiza i Markus mogą umrzeć!
ZAKOŃCZ ROZMOWĘ
Ma pan prawo tak myśleć.
ZAPYTAJ, CO SIĘ STAŁO
Wrócił pan!
Proszę pana! Jak to się stało, że moja żona i syn zostali aresztowani?
Nie zgłosili się do punktu badań krwi.
No przecież, że nie mogą się tam zgłosić!
Sam pobrałem ich próbki i sprawdziłem je w laboratorium, w którym pracuje znajomy...
Znalazłem gen zdrajcy w próbkach Luizy i Markusa. Teraz ich zbadają i wyślą do obozu pracy dla wywrotowców!
Co za dureń wymyślił, że mierzenie patriotyzmu na poziomie genetycznym to dobry pomysł? To idiotyzm, a nie nauka!
Moja kochana Luiza... Mój biedny Markus... Oni nie wytrzymają obozowych warunków! Już praktycznie są martwi...
Tak mi przykro!
Idź do diabła, rządowy psie! Nie masz serca, tak samo jak reszta tych sukinsynów!
Dla ludzi takich jak pan jest specjalne miejsce w piekle!
ZAPYTAJ O RODZINĘ
Jakieś wieści o pańskiej rodzinie?
Do diabła z panem! I niech mi pan nie wchodzi w drogę... Jeśli dalej będzie się pan wtrącał, Luiza i Markus mogą umrzeć!
ZAPYTAJ O RODZINĘ
Jakieś wieści o pańskiej rodzinie?
Nie wiem nawet, co gorsze. Ja... muszę robić straszne rzeczy, żeby chronić rodzinę.
Te sukinsyny zmuszają mnie do robienia narkotyków, które potem rozprowadzają po całym kraju.
Nie po to uczyłem się chemii! Ale nie mogę przestać. Jeśli to zrobię, Luiza i Markus zginą!
Ale tak to już jest! Proszę tylko o jedno: niech pan się do tego nie miesza...
Tak mi przykro...
ZAPYTAJ O RODZINĘ
Jak się pan miewa?
Idź do diabła, rządowy psie! Nie masz serca, tak samo jak reszta tych sukinsynów!
Wiem, że miał pan coś wspólnego z tą tragedią.
Dla ludzi takich jak pan jest specjalne miejsce w piekle!
